środa, 15 lutego 2017

Coś na początek

Może zacznę od odpowiedzi na proste pytanie: "Po co założyłam tego bloga?". Próbowałam wielu metod na schudnięcie, odkąd pamiętam miałam zawsze charakterystyczną oponkę i obszerne uda. Pierwszy raz usłyszałam o insulinooporności w okolicach wakacji 2016. Mama dowiedziała się, że ma hashimoto i może mieć też IO. Faktycznie, okazało się, że ma. HOMA około 3. W grudniu 2016 postanowiła przebadać mnie. I wyszło. Insulinooporność, HOMA jak widać na zdjęciu niżej. Od grudnia zbieram się z dietą i ćwiczeniami. Nie ma sytuacji lub osoby, która trwale mnie zmotywowała, więc stwierdziłam, że może pisanie na blogu będzie łatwiejsze. Będę traktować ten blog jak pamiętnik...



Coś o mnie:

17, rocznikowo 18 lat. 149 centymetrów wzrostu i 58kg wagi. Oprócz insulinooporności mam również fibromialgię i torbielowatość jajników + podejrzenie astmy (niby spirometria w porządku, ale jednak wciąż się duszę). Zaczęłam "dietę" dla IO 01.02.2017r. Staram się jeść zgodnie z zaleceniami, czasami ćwiczę jak mam czas. Dziś (tj. 5.02.2017r.) zaczynam przyjmować Glucophage 500 w formie 0-0-1. Najpierw będę brać lek przez miesiąc, zobaczymy co z tego będzie. 

Moje posiłki za dnia zazwyczaj wyglądają tak:


  • śniadanie: twarożek ze szczypiorkiem i pomidorami/dwie lub trzy kromki ciemnego chleba z ziarnami posmarowane masłem
  • w szkole: tutaj zwykle jem banana, pół pokrojonej papryki i jabłko, czasami dorzucam orzechy nerkowca lub smażone bataty
  • obiad: brązowy ryż lub kasza gryczana, do tego warzywa na parze i pierś z kurczaka (zazwyczaj smażona w panierce z cieciorki lub przyprawie curry, czasami robiona na parze)
  • kolacja: omlet z bananem/twarożek z pomidorem i szczypiorkiem/kanapki z masłem orzechowym/miska brokułów na parze


Szczerze powiedziawszy nie nudzi mnie taka "monotonia" w posiłkach. W tygodniu roboczym nie mam siły ani czasu na kombinowanie w kuchni. Po prostu automatycznie łapię śniadanie, potem szybki obiad i kolacja przy nauce. Może jak przywyknę do insulinoopornego jedzenia, to zacznę tworzyć coś więcej. Oczywiście na pewno będę wrzucać tu wynalezione przeze mnie dania.


Cóż, chyba nie ma nic więcej do napisania dzisiaj. Idę zaraz zjeść jakąś "super smaczną" kolację i wziąć metę pierwszy raz. Ostatnio jak brałam metę na "próbę" (tydzień próbny), to miałam taki jadłowstręt, że dosłownie siłą wpychałam w siebie jedzenie.

Dobranoc.